I codziennie świeży chłam
Po dodaniu poprzedniej notki pomyślałem, że za jakiś czas Google zaoferuje nam kolejne aplikacje, zaspokajające socjalne potrzeby kompulsywnych klikaczy. Ku chwale korporacji i przynoszącej zyski (rzeczywiste nielicznym, potencjalne wszystkim) nadprodukcji cyfrowego chłamu.
Jedna z nich poprowadzi za nas bloga/blogi o określonej tematyce – zdefiniowanej wg historii wyszukiwania, przeglądania, zawartości komputera lub korespondencji – a druga będzie pisać mądre komentarze i maile, zbierać linki, tworzyć i subskrybować źródła, kanały, tagować, oceniać, polecać…
Czyli zajmować się szeroko pojętą autopromocją (czyt. automatyczną promocją) we współdzielonych z innymi botami serwisach społecznościowych.

